piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 2 *To dopiero początek*

#Oczami Hazzy#

Nie ukrywam,że domek z Camil bardzo mi odpowiadał. Teraz szliśmy do domków. Po przekroczeniu progu zapytałem :
-Jak ci się podoba ?
-Wspaniale, cudowny widok.

#Oczami Camil

Domek był piękny. Na dole niewielki salon, balkon i mała kuchnia. Natomiast na górze znajdowało się poddasze, na które wchodziliśmy przy użyciu drewnianej drabiny.
-Może wejdziemy na poddasze?-zapytałam

#Oczami Harrego#

Podeszliśmy do drewnianej drabiny.
-Panie przodem-powiedziałem.
Zaczęła wchodzić. Tak byłem gentelmenem, ale zrobiłem to dlatego, że po prostu chciałem popatrzeć na jej tyłek. Dodam, że był bardzo fajny. Pokój był świetny. Nie odpowiadało mi tylko jedno-oddzielne łóżka. No cóż, przyznam byłem kobieciarzem lubiącym seks, ale czy to coś złego? W pokoju oprócz pojedynczych łóżek znajdowała się szafa, okno w dachu, niewielki dywanik na podłodze i wejście do łazienki. Rozejrzeliśmy się po pokoju.
-Zejdźmy na dół po walizki.-tym razem po raz kolejny przepuściłem Cami.
Wziąłem nasze walizki i wniosłem je na górę, Camil siedział naprzeciw mnie i rozpakowywała swoje rzeczy.
- Idę pod prysznic. - powiedziała zabierając ze sobą kosmetyczkę i ręcznik. -Cholera jasna. Nie wzięłam pidżam!- szukał ich nerwowo w walizce.
- Chwila, zaraz rozwiążemy ten problem - wyciągnąłem ze swojej walizki białą koszulkę, o wiele dla niej za dużą. - teraz możesz iść pod prysznic. Ale może ci pomogę- rzuciłem śmiejąc się.
-Pomogłeś mi już wystarczająco. - uśmiechnęła się.
Zgrywała niedostępną. Czekałem i czekałem... Ile może siedzieć w łazience jedna kobieta, pytałem sam siebie. Ale kiedy wyszła, wyglądała tak uroczo. Jej mokre włosy oplatały twarz, a w za dużej koszulce prezentowała się świetnie. Usiadła na łóżku.
- Teraz moja kolej - powiedziałem, po czym poszedłem pod prysznic.

#Oczami Camil#

Siedziałam i smarowałam sobie łydki balsamem, kiedy Loczek wyszedł z łazienki. Ubrany był w tylko w spodnie od pidżamy.
-Nie będzie ci zimno? -zapytałam wesoło.
- W domu śpię kompletnie nago, nie lubię się ograniczać. - powiedział.
Zrobił nam gorącą czekoladę. Usiedliśmy naprzeciw siebie, nie spuszczałam wzroku z jego umięśnionego brzucha. Rozmawialiśmy do trzeciej nad ranem. O wszystkim. Harry był dosłownie męską wersją mnie: tak samo jak ja lubił markę Converse, koty i chodzenie nago ( do tego mu się nie przyznałam). Położyliśmy się spać.
-Dobranoc!- powiedziałam. Czułam na sobie jego wzrok.Kiedy rano wstałam Harrego nie było w łóżku. Postanowiłam zejść na dół. Tam zastałam Loczka przygotowującego jajecznicę. Znowu nie miał na sobie koszulki, ale mi to nie przeszkadzało. Wyszłam na balkon i zajęłam miejsce przy stoliku, chwilę potem dołączył do mnie Hazz.
-Podano do stołu. - przy nim czułam się kompletnie innaczej niż przy jakimkolwiek innym chłopaku.
-Gdzie nauczyłeś się tak dobrze gotować?
-Mieszkając przez całe życie z dwoma kobietami, uczysz się różnych domowych obowiązków.- uśmiechnął się.
-Jak to, z dwoma kobietami? A co z twoim tatą? - zapytałam z ciekawości.
-Zginął w wypadku samochodowym kiedy miałem 5 lat. Słabo go pamiętam.... -powiedział.
-Przepraszam, że zapytałam.

#Oczami Hazzy#

Nie rozmawiałem z nikim na temat mojego ojca, ale Cami była inna. Nie wskoczyła mi do łóżka pierwszego dnia. Nie była jak wszystkie dziewczyny. Z nią mogłem rozmawiać poprostu o wszystkim Na balkon wbiegli chłopcy.
- Chodźcie, idziemy nad jezioro! - powiedział Liam.
- Ok, już się zbieramy. - wzięliśmy potrzebne rzeczy i ruszyliśmy w stronę pomostu.
Cami po raz kolejny olśniewała swoją urodą. Ja+woda+ładna dziewczyna=głupawka. Kiedy tak siedzieliśmy, w pewnej chwili wziąłem Cami na ręce i wskoczyłem z nią do wody.
- Styles! Oszalałeś!? Nie umiem pływać!- krzyknęła.

#Oczami Camil#

Woda była głęboka, a ja nie umiałam pływać, więc musiałam złapać Hazzę za szyję, żeby się nie utopić.
- Tak, to mi się podoba. - objął mnie w talii i posadził na pomoście. Byłam cała mokra, więc postanowiłyśmy iść z dziewczynami do łazienki, żeby trochę się ogarnąć.

#Oczami Harrego#

Po wyjściu dziewczyn zostałem po prostu zasypany pytaniami.
- Podoba ci się?- zapytał Zayn.
- Podoba, bardzo. - powiedziałem z bananem na twarzy.
- Jaka ona jest? - Zapytał Lou.
-Jest... Inna niż wszystkie. Tylko Niall nic nie mówił. Stał oparty o barierkę.
- Spałeś już z nią ? - tak, tego pytania obawiałem się najbardziej.
- Nie. -odpowiedziałem.
- No proszę, proszę pan Styles- największy kobieciarz w mieście. Kto by pomyślał - byli bardzo zdziwieni. Szczerze mówiąc ja też.

1 komentarz: