sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 3 * Rozkręcamy się : ) *

Po 15 minutach dziewczyny do nas wróciły. Cały dzień zleciał nam na plażowaniu, pływaniu i ogólnie rzecz biorąc wygłupach. Kiedy wróciliśmy do domku była 22.
-Dasz się zaprosić na spacer? - zapytałem.
- Z przyjemnością Panie Styles - odpowiedziała, łapiąc mnie pod ramię.
Kiedy szliśmy brzegiem zapytała:
-Gdzie tak właściwie idziemy? Byłeś tu wcześniej?
- Byłem, a gdzie idziemy , to niespodzianka - kiedy byłem przy niej stado motylków pojawiało się w moim brzuchu.
- Po co ci gitara?
- To część mojej niespodzianki. - byliśmy na miejscu. Był to stary domek na drzewie, z czasów mojego dzieciństwa. Znałem to miejsce jak własną kieszeń, bo przyjeżdżałem tu z mamą i Gemmą, kiedy byłem mały. Pomogłem Cami wejść do środka. Usiedliśmy wygodnie, na czymś w rodzaju balkonu. Zacząłem grać moją ulubioną piosenkę - Wonderwall :

And all the roads we have to walk are winding
And all the lights that lead us there are blinding
There are many things that I would
Like to say to you
But I don't know how

I said maybe
You're gonna be the one that saves me
And after all
You're my wonderwall

Tłumaczenie:
Wszystkie drogi, którymi musimy iść są kręte
Wszystkie światła, które prowadzą nas tam są oślepiające
Jest wiele rzeczy, które chciałbym
Ci powiedzieć
Ale nie wiem jak

Powiedziałem, że może
Będziesz tą, która mnie uratuje
I mimo wszystko
Jesteś moim marzeniem.
Nie potrafiłem się powstrzymać i po prostu ją pocałowałem. Siedzieliśmy tam trzymając się za ręce.
- Harry. Ja... ja się chyba w tobie zakochałam. - jej błękitne oczy patrzyły prosto na mnie.
- Cami, przy tobie czuję się inaczej niż przy innych dziewczynach. Sprawiasz, że jestem szczęśliwy. - Całowałem ją coraz namiętniej.
Siedzieliśmy tam całą noc patrząc w gwiazdy. Obejmowałem ją swoim ramieniem. Szczerze mówiąc pragnąłem jej ciała, jej bliskości. A to, że kazała mi czekać tylko wzbudzało we mnie pożądanie. O 7:00 wracaliśmy, śmiejąc się. Natknęliśmy się na grupkę naszych znajomych.
- No proszę, proszę nasze gołąbeczki - rzucił Lou.
Nialler znowu stał taki osowiały i się ne odzywał.

#Oczami Camil#

-Gdzie to się było całą noc- zapytała Mary.
- W siódmym niebie- odpowiedział Loczek obejmując mnie swoim ramieniem.
-Dziś jedziemy na koncert! - powiedział entuzjastycznie Zayn. - zbierajcie się.
Poszliśmy do naszego domku, żeby się przebrać. Stałam przed szafą kiedy nagle poczułam na swojej talii ciepłe dłonie, dłonie Harre'ha.
- Camil, mam do ciebie jedno pytanie- powiedział nie zdejmując rąk z mojej talii -czy, możemy spróbować, no wiesz być razem?
- Oj Harry, Harry - powiedziałam- czy to wszystko nie dzieje się za szybko? Znam cię od trzech dni, a mam wrażenie że to już całe lata.
-Zgadzam się.- serce zabiło mi mocniej, a Loczek zaczął całować mnie po szyi.
Zaczął zdejmować ze mnie bluzkę.
- Hazz, nie możemy, nie teraz.- pragnęłam go, jego ust, jego ciała. Ale musieliśmy jechać na koncert. Co by było gdyby przypadkiem któreś z naszych znajomych weszło żeby nas ponaglić i zastało nas w takiej sytuacji? Wolę nie wiedzieć.
Harry się opanował. Założyłam niebieską sukienkę, a do tego siwe Vansy.
Zeszliśmy na dół i podąrzaliśmy w stronę samochodu. /później postaramy się coś dodać :)

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 2 *To dopiero początek*

#Oczami Hazzy#

Nie ukrywam,że domek z Camil bardzo mi odpowiadał. Teraz szliśmy do domków. Po przekroczeniu progu zapytałem :
-Jak ci się podoba ?
-Wspaniale, cudowny widok.

#Oczami Camil

Domek był piękny. Na dole niewielki salon, balkon i mała kuchnia. Natomiast na górze znajdowało się poddasze, na które wchodziliśmy przy użyciu drewnianej drabiny.
-Może wejdziemy na poddasze?-zapytałam

#Oczami Harrego#

Podeszliśmy do drewnianej drabiny.
-Panie przodem-powiedziałem.
Zaczęła wchodzić. Tak byłem gentelmenem, ale zrobiłem to dlatego, że po prostu chciałem popatrzeć na jej tyłek. Dodam, że był bardzo fajny. Pokój był świetny. Nie odpowiadało mi tylko jedno-oddzielne łóżka. No cóż, przyznam byłem kobieciarzem lubiącym seks, ale czy to coś złego? W pokoju oprócz pojedynczych łóżek znajdowała się szafa, okno w dachu, niewielki dywanik na podłodze i wejście do łazienki. Rozejrzeliśmy się po pokoju.
-Zejdźmy na dół po walizki.-tym razem po raz kolejny przepuściłem Cami.
Wziąłem nasze walizki i wniosłem je na górę, Camil siedział naprzeciw mnie i rozpakowywała swoje rzeczy.
- Idę pod prysznic. - powiedziała zabierając ze sobą kosmetyczkę i ręcznik. -Cholera jasna. Nie wzięłam pidżam!- szukał ich nerwowo w walizce.
- Chwila, zaraz rozwiążemy ten problem - wyciągnąłem ze swojej walizki białą koszulkę, o wiele dla niej za dużą. - teraz możesz iść pod prysznic. Ale może ci pomogę- rzuciłem śmiejąc się.
-Pomogłeś mi już wystarczająco. - uśmiechnęła się.
Zgrywała niedostępną. Czekałem i czekałem... Ile może siedzieć w łazience jedna kobieta, pytałem sam siebie. Ale kiedy wyszła, wyglądała tak uroczo. Jej mokre włosy oplatały twarz, a w za dużej koszulce prezentowała się świetnie. Usiadła na łóżku.
- Teraz moja kolej - powiedziałem, po czym poszedłem pod prysznic.

#Oczami Camil#

Siedziałam i smarowałam sobie łydki balsamem, kiedy Loczek wyszedł z łazienki. Ubrany był w tylko w spodnie od pidżamy.
-Nie będzie ci zimno? -zapytałam wesoło.
- W domu śpię kompletnie nago, nie lubię się ograniczać. - powiedział.
Zrobił nam gorącą czekoladę. Usiedliśmy naprzeciw siebie, nie spuszczałam wzroku z jego umięśnionego brzucha. Rozmawialiśmy do trzeciej nad ranem. O wszystkim. Harry był dosłownie męską wersją mnie: tak samo jak ja lubił markę Converse, koty i chodzenie nago ( do tego mu się nie przyznałam). Położyliśmy się spać.
-Dobranoc!- powiedziałam. Czułam na sobie jego wzrok.Kiedy rano wstałam Harrego nie było w łóżku. Postanowiłam zejść na dół. Tam zastałam Loczka przygotowującego jajecznicę. Znowu nie miał na sobie koszulki, ale mi to nie przeszkadzało. Wyszłam na balkon i zajęłam miejsce przy stoliku, chwilę potem dołączył do mnie Hazz.
-Podano do stołu. - przy nim czułam się kompletnie innaczej niż przy jakimkolwiek innym chłopaku.
-Gdzie nauczyłeś się tak dobrze gotować?
-Mieszkając przez całe życie z dwoma kobietami, uczysz się różnych domowych obowiązków.- uśmiechnął się.
-Jak to, z dwoma kobietami? A co z twoim tatą? - zapytałam z ciekawości.
-Zginął w wypadku samochodowym kiedy miałem 5 lat. Słabo go pamiętam.... -powiedział.
-Przepraszam, że zapytałam.

#Oczami Hazzy#

Nie rozmawiałem z nikim na temat mojego ojca, ale Cami była inna. Nie wskoczyła mi do łóżka pierwszego dnia. Nie była jak wszystkie dziewczyny. Z nią mogłem rozmawiać poprostu o wszystkim Na balkon wbiegli chłopcy.
- Chodźcie, idziemy nad jezioro! - powiedział Liam.
- Ok, już się zbieramy. - wzięliśmy potrzebne rzeczy i ruszyliśmy w stronę pomostu.
Cami po raz kolejny olśniewała swoją urodą. Ja+woda+ładna dziewczyna=głupawka. Kiedy tak siedzieliśmy, w pewnej chwili wziąłem Cami na ręce i wskoczyłem z nią do wody.
- Styles! Oszalałeś!? Nie umiem pływać!- krzyknęła.

#Oczami Camil#

Woda była głęboka, a ja nie umiałam pływać, więc musiałam złapać Hazzę za szyję, żeby się nie utopić.
- Tak, to mi się podoba. - objął mnie w talii i posadził na pomoście. Byłam cała mokra, więc postanowiłyśmy iść z dziewczynami do łazienki, żeby trochę się ogarnąć.

#Oczami Harrego#

Po wyjściu dziewczyn zostałem po prostu zasypany pytaniami.
- Podoba ci się?- zapytał Zayn.
- Podoba, bardzo. - powiedziałem z bananem na twarzy.
- Jaka ona jest? - Zapytał Lou.
-Jest... Inna niż wszystkie. Tylko Niall nic nie mówił. Stał oparty o barierkę.
- Spałeś już z nią ? - tak, tego pytania obawiałem się najbardziej.
- Nie. -odpowiedziałem.
- No proszę, proszę pan Styles- największy kobieciarz w mieście. Kto by pomyślał - byli bardzo zdziwieni. Szczerze mówiąc ja też.

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 1 *wypad nas jezioro*

Mam na imię Camil. Od dłuższego czasu mieszkam i studiuję w Londynie razem z moimi czterema przyjaciółkami : Marry, Anne, Caroline i Rosie. Trzymamy się razem od dziecka i odkąd pamiętam tworzymy zgraną paczkę: od przedszkola, przez podstawówkę i liceum, aż do teraz. Wczoraj zaczęły się wakacje, co do których miałyśmy już plany. Wyjeżdżałyśmy pod domki nad jezioro na cały tydzień. Oprócz naszej piątki mieli tam być też koledzy Marry z roku.Byłam podekscytowana na samą myśl jak szalone mogą być te wakacje. Zabrałam się więc za pakowanie walizki. Zabrałam pół szafy, jak zwykle ledwo dopięłam walizkę. *dzień wyjazdu*
Zapakowałyśmy bagaże do samochodu i rozpoczęłyśmy tę trwającą dwie godziny podróż, do miejsca w którym miałyśmy spędzić najlepsze wakacje w swoim życiu. -Marry, tak właściwie to którzy chłopcy jadą z nami?- zapytałam -Harry, Louis, Niall, Zayn i Liam- odpowiedziała. Nie kojarzyłam żadnego z nich. No cóż zdałam się na Marry wiedząc że jest świetną organizatorką. Całą drogę śpiewałyśmy piosenki, które aktualnie leciały w radio min. Teenage Dirtbag, Use Somebody, Forever Young i Wonderwall. Droga minęła niesamowicie szybko, w takim towarzystwie nie sposób się nudzić.Kiedy dojechaliśmy na miejsce zastałyśmy chłopców, czekali już na nas. Marry przedstawiła nam sobie. Moją uwagę przykuł wysoki, zielonooki chłopak, z burzą loków na głowie - Harry
#Oczami Harrego#
Kiedy tylko ją zobaczyłem, wiedziałem, że jest inna niż wszystkie. Jej uroda zwalała z nóg. Mimo tego, że nie miała na sobie skąpych ciuchów - tego nie lubiłem u kobiet - wyglądała cudownie. Ubrana w biały T-Shirt, szorty i Conversy wyglądała dużo lepiej niż znane gwiazdy.
#Oczami Camil#
Wszyscy chłopcy wydawali się być fajni. Przed rozpakowaniem walizek postanowiliśmy rozpalić ognisko nad jeziorem. Był wieczór, świetny klimat. Zajęliśmy miejsca wokół paleniska. ( Ja między Harrym a Rosie.) Harry miał ze sobą gitarę, więc szybko podłapaliśmy piosenkę którą zaczął grać.Po chwili śpiewaliśmy refren: Cause I'm just a teenage dirtbag baby I'm just a teenage dirtbag baby Listen to Iron Maiden baby with me Rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy znali się całe wieki. Dosłownie o wszystkim : przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Najlepiej dogadywałam się z Harrym i blondynem - Niallem - z pochodzenia Irlandczykiem. -Strasznie tu zimno - stwierdziłam. Harry uśmiechając się zdjął swoją marynarkę i założył na moje ramiona. -Pozostaje jeszcze kwestia pokoi. - powiedział Lou. Domki były 2 - osobowe. Musieliśmy podzielić się na pary, co oznaczało, że w jednym domku będą dwie osoby przeciwnej płci. Jako, że ja i Harry należeliśmy do najbardziej kompromisowych osób w towarzystwie, i po prostu nie chcieliśmy już przedłużać tego bezsensownego sporu, wzięliśmy domek we dwoje. . .

Heeeeej :*

Jesteśmy Directionerkami w wieku 14-15 lat : ) Ten blog poświęcony jest głównie opowiadaniom o 1D :3 Jeśli chcecie imagina z konkretnym członkiem One Direction, poprostu piszcie : )~ Stylesowa i Tomlinsonowa <3